Kiedy mówisz „marketing”, większość widzi logotypy, reklamy w internecie i ładne zdjęcia.
Ja widzę ludzi i historie.

Przez 12 lat robiłem marketing dla globalnych firm – 4 lata w branży grzewczej, 8 lat w fintechu.
Miałem na głowie cały polski rynek, duże budżety, raporty, tabelki i targety.
Robiłem kampanie, które realnie podnosiły wyniki sprzedaży wielkich korporacji.
Tylko że tam zawsze byłem numerkiem.

Wróciłem do Opoczna – do miejsca, które znam, do którego mam sentyment.
I nagle patrzę na lokalne firmy… i szczerze mnie krew zalewa.
Piekarnia, o której każdy w okolicy mówi, że robi najlepszy chleb w promieniu 100 km – w Google’u znika pod piekarnią z Krakowa.
Fenomenalny produkt, ale branding leży, a w internecie cisza.
I tak jest w wielu branżach – ludzie robią świetne rzeczy, tylko świat się o tym nie dowiaduje.

Dlatego powstała nasza firma.
Nie po to, żeby „robić marketing”.
Po to, żeby pomagać lokalnym biznesom przestać być niewidzialnymi.

Mam jedną zasadę: każdy biznes, z którym pracuję, traktuję jak swój własny.
Zanim zacznę cokolwiek promować – chcę go poznać od środka.
Jestem gotowy włożyć fartuch w piekarni, popracować na hali czy stanąć na kasie, jeśli trzeba – bo dopiero wtedy rozumiem, o co w tym biznesie naprawdę chodzi.

Łączę lata doświadczeń z pracy dla dużych marek i studia z psychologii – dzięki temu lepiej rozumiem ludzi i to, jak kupują.
Moja wspólniczka, dziennikarka z zawodu, potrafi opowiadać historie tak, że inni chcą je czytać i udostępniać.
Razem chcemy łamać schematy i pomóc lokalnym przedsiębiorcom sięgnąć dalej niż tylko sąsiednia gmina.

To nasz pierwszy wpis.
Bo od czegoś trzeba zacząć.
Jeśli prowadzisz firmę i czujesz, że zasługujesz na więcej niż garstka stałych klientów – zapraszamy.

No responses yet

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *